Wolontariuszka o wolontariacie – Marysia

„Kiedyś imponowała mi w ludziach inteligencja, później mądrość. Jednak trochę czasu zajęło mi, nim zrozumiałem, że powinna dobroć.”

 

Dziś tak często spotykamy się z ludzką bezdusznością, brakiem empatii i wyrozumiałości, z zamknięciem na drugiego człowieka. A przecież nikt nie dał nam prawa do stawiania się ponad ojcem, który całe życie ciężko, fizycznie pracował i nagle stracił pracę – nie ma za co wyżywić rodziny, nikt nie dał nam prawa do wywyższania się nad rówieśniczką, która każdej nocy, przy ostatnim zapalonym w domu świetle rozwiązuje zadania z matematyki, bo nigdy nie miała zdolności szybkiego przyswajania wiedzy; nikt nie dał nam prawa do patrzenia z góry na śmieciarza, który codziennie w pocie czoła podejmuje się pracy, której większość z nas by nie wytrzymała. Nie nasze pochodzenie, wygląd czy wykształcenie stanowią o naszej wyjątkowości, ale serce niesione na spracowanej dłoni – to jedyne, po czym możemy człowieka ocenić. Inteligencję, mądrość, pieniądze w pewnej części nie zależą od nas, są dziełem kilku dobrych bądź złych zbiegów okoliczności, ale to, w jaki sposób traktujemy drugiego człowieka zależy już tylko od nas samych.

 

Wolontariat podejmowany przez młodzież jest właśnie swoistą dłonią, którą świadomi swojego miejsca w społeczeństwie ludzie wyciągają do innych, naznaczonych konkretnym brakiem osób.  W dobrze prosperującym społeczeństwie takich sieci wytwarzają się ogromne ilości – ja mam zdolności szybkiego rozwiązywania problemów, ofiaruję swój czas Tobie, Tobie i Tobie, jednocześnie mam problem z brakiem pieniędzy, więc tę pomoc przyjmę od kogoś innego. Takie sieci wytwarzają niezwykle mocne połączenia, na których są w stanie budować się silne, dobre i oparte na ciągłym rozwoju grupy.

 

Ludzie młodzi widzą w takim organizowaniu życia społecznego ogromną nadzieję na kreowanie przyszłości, która będzie dla nich oraz innych pokoleń dobrym i bezpiecznym domem, stąd tak liczne działania charytatywne z ich strony. Młodzi ludzie opiekują się starszymi osobami, prowadzą zajęcia dla dzieci z niepełnosprawnością, propagują naukowe wsparcie rówieśnicze, organizują zbiórki i festyny na rzecz osób szczególnie potrzebujących; a wszystko to, bo czują, że potrzeba drugiego człowieka, to ich pole do działania, do zmieniania świata na lepsze, zaczynając od tak małych kroczków.

 

Dodatkowo wolontariat jest swoistym protestem ludzi młodych wobec niebezpiecznie szerzącemu się w XXI w. przekonaniu o samowystarczalności i nieomylności człowieka. Młodzi wysyłają światu jasny komunikat „Nie, nie jesteśmy samowystarczalni. Mamy świadomość, że każdy z nas ma wiele zalet, którymi jest w stanie obdarować wielu, ale ma też  przestrzenie, w których potrzebuje innych. Nie chcemy stawiać murów między ludźmi, chcemy się jednoczyć; bo jesteśmy przekonani, że człowiekowi do życia potrzebny jest przede wszystkim drugi człowiek.”

Osoby młode mają ogromną świadomość, że mentalność i sposób myślenia ludzi można zmienić tylko poprzez drobne działania i powolne przemycanie dobra do ich świata, dlatego też rozpoczynają często właśnie od lokalnego wolontariatu, by kiedyś w przyszłości mieć umiejętność wychodzenia naprzeciw potrzebom całych społeczności i potrafić rozsądnie kreować i rzeźbić tak trudny i poplątany „dorosły” świat.

 

Mam głęboką nadzieję, że wciąż więcej i więcej ludzi będzie budzić się rano, nucąc:

 

Oh, think twice, it’s just another day for
You and me in paradise
Oh, think twice, it’s just another day for you,
You and me in paradise

(Just think about it)

Oh Lord, is there nothing more anybody can do
Oh Lord, there must be something you can say

You can tell from the lines on her face
You can see that she’s been there
Probably been moved on from every place
‚Cause she didn’t fit in there

 

ze świadomością, że to kolejny dzień, w którym tak wiele osób będzie potrzebowało ich zdolności, pomocy, czy chociażby życzliwego uśmiechu; z przeświadczeniem, że nie możemy zmarnować ani minuty tego dnia, bo tak wiele jest potrzebujących serc.