Kategoria: Wolontariat

Zbiórka żywności „Pomagam, bo lubię! za nami

W piątkowej akcji „Pomagam, bo lubię” w sklepie Euro Jarosz zebraliśmy z Państwem 125 kg żywności ! Jak na jednodniową akcję w jednym sklepie to bardzo dobry wynik!
Zwłaszcza, że nie było żadnej okazji mobilizującej do pomagania, jak święta, których atmosfera z reguły otwiera szerzej serca na los bliźniego.

Dziękujemy Kierownictwu i Personelowi Sklepu Euro Jarosz przy ul. Łagodna 17 za miłe przyjęcie, a przede wszystkim Klientom za dobre serca!

Dziękujemy również naszym Wolontariuszkom, wspaniałej Oli i Izabelli:)

Rozważania o wolontariacie z Aliną w tle

Alina urodziła się 29 lat temu z czterokończynowym porażeniem mózgowym, zdiagnozowanym dopiero w okolicy 1 roku życia, co całkowicie zaprzepaściło szanse na skuteczną rehabilitację.

Do tego zaburzenia percepcji wzrokowej, przejawiające  się dokuczliwym  brakiem orientacji

w terenie. Nie spytasz jej o drogę do pobliskiego sklepu, bo nie będzie umiała Ci jej wskazać, zgubi

się sama za najbliższym rogiem. I ciężko utrzymać skupienie wzroku na jednym punkcie.

Dużą uciążliwością jest nadmierna spastyczność rąk i nóg, utrudniająca wszelkie ruchy ,z którą Alina walczy za pomocą ćwiczeń. Pomimo przeszkód, Alina jest w stanie, choć z trudem, przemieszczać

się w ramach swojego pokoju, przy uchwytach i poręczach.

Zupełnie prozaiczne drobiazgi utrudniają życie – sztywność rąk na przykład sprawia, że rękawy ubrania muszą być mocno rozciągliwe i luźne, dobrze, że Pani Lidia potrafi szyć !

Poza tym – osoba delikatna, subtelna, pięknie i starannie się wysławiająca – od ubiegłego roku Pani Magister filologii angielskiej.

 

„Człowiek jest tyle razy człowiekiem, ile zna języków” (Goethe)

 

Alina marzy o pracy lektora w szkole językowej, ale dla grup dorosłych, bo może sobie nie poradzić

z rozpierającą energią dzieci, ewentualnie o pracy jako tłumacz tekstów użytkowych, bo ten kierunek studiów również skończyła.

Na razie tylko jeden dzieciak pobiera korepetycje. Przyjemnie słuchać, jak Alina o tym opowiada –

z powagą, skupieniem, i zawsze z tą niezwykłą starannością w doborze słów – ile pracy kosztuje ją (czytaj : jak ważne jest dla niej) perfekcyjne przygotowanie się do lekcji , zważywszy, że nigdy nie wie, który temat był przerabiany w szkole, jaka część stanowi dla ucznia największy problem i będzie wymagała wyjaśnienia, ba – nie wie nawet tego, czy jej uczeń poprosi o lekcje z angielskiego czy

z niemieckiego (który Alina również zna). Tyle niewiadomych sprawia, że Alina przygotowuje się kompleksowo z kilku tematów, i w ten sposób nie daje się  zaskoczyć  w trakcie lekcji – może więc przeprowadzić w pełni wydajne, przemyślane korepetycje.

Sądzę, że Alina tęskni do przyjaciół. W jej sytuacji nie bardzo ma jak spotykać się z ludźmi, a żeby się zaprzyjaźnić, trzeba wspólnie spędzać czas.

Pytałam o przyjaźnie ze studiów, ale Alina nie bardzo ma ochotę rozwijać temat.

Alina nie lubi prosić, nie stosuje żadnych „socjotechnik” do zdobywania sympatii  –  jest sobą. Spokojną, delikatną, subtelną osobą, nie narzucającą się otoczeniu. Trudno się przebić i zaistnieć.

W wyobraźni widzę jakąś wesołą „paczkę” młodych ludzi, którzy zapraszają Alinę do swojego grona – wspólne biesiadowanie przy ognisku, wyprawa na kawę i lody, wspólne wyjście do kina, wyjście na mecze piłki nożnej, które Alina uwielbia  –  to przecież nie musi dziać się tylko w mojej wyobraźni…

 

To wszystko , co obecnie sądzę i uważam na temat  wolontariatu, uświadomiła mi Alina.

Próbując dowiedzieć się czegoś więcej o niej i jej oczekiwaniach, nabrałam wiele pokory

i przemodelowałam swoje postrzeganie wolontariatu na rzecz osoby niepełnosprawnej.

W gruncie rzeczy całość tych przemyśleń mogę zamknąć konkluzją – wolontariusz nie powinien traktować podopiecznego jako przedmiotu swoich wyidealizowanych wyobrażeń o wolontariacie.

Wchodząc głębiej w ten temat ( przy zastrzeżeniu, że nie jestem psychologiem i są to moje osobiste rozważania ), fałszywie wypada wolontariusz, który podejmuje się tej pracy bez silnej przemyślanej motywacji.  Nie może to być działanie w celu zaspokojenia własnej potrzeby spełnienia dobrego uczynku, ukojenia  niepokoju wewnętrznego – że oto ja, jako przyzwoity człowiek, humanista, powinienem pomagać słabszym, chorym, potrzebującym, bo tego wymaga moje poczucie człowieczeństwa.

Jako wolontariusz, powinieneś być gotowy na wpuszczenie podopiecznego do swojego życia.  Jest tu pozorna sprzeczność – pełnimy wolontariat raz w tygodniu 2 godziny, nie chodzi więc o to, żeby podporządkować swoje życie podopiecznemu i żyć jego życiem, ani żeby pozwolić  jemu żyć naszym życiem.  Ale żeby nie traktować go jak jakiegoś zielonego ludzika  z innej planety, żeby umieć nawiązać z nim kontakt na zasadzie partnerstwa,  i zaakceptować jego osobę zostawiając niepełnosprawność gdzieś na marginesie – nie najważniejszym –  znajomości. Wyklucza to traktowanie jak figurki z porcelany,  która może się potłuc przy silniejszym wietrze, wyklucza jawne

i wyraźne okazywanie współczucia, bo nasi podopieczni tak bardzo chcą się poczuć pełnoprawni

i wręcz przeciętni, typowi, równi, zwyczajni …. czytaj – zabawni, interesujący, szanowani …warci uwagi.

 

„Samotność nie jest naszym przeznaczeniem, a samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi” (Paulo Coelho)

 

Czasami jest i tak, że wolontariusz staje się nieświadomie uciążliwy  – najdosadniej wyjaśnił to niewidomy Pan Paweł :

Jako osoba niewidoma, Pan Paweł ma swoje  rozpracowane szlaki przemieszczania się po ulicach. Zaczepianie niewidomego, z pozoru troskliwym pytaniem, czy nie potrzebuje pomocy, może wytrącić go ze skupienia na liczeniu kroków i tym samym sprawić, że się zagubi w skądinąd znajomej trasie.

Czasami osoby niepełnosprawne odbierają nasze gorliwe starania jako irytujące – łatwo jednak takie błędy popełnić, zwłaszcza jeśli wolontariusz czuje się skrępowany kontaktem z osobą niepełnosprawną z racji tego, że nie miał dotychczas takich doświadczeń. Wtedy najczęściej zachowujemy się mało swobodnie, trudno jest zainicjować rozmowę, albo wręcz przeciwnie, nawijamy bezmyślnie , byle tylko nie dopuścić do zapadnięcia krępującej ciszy…

Trzeba przyjąć jako naturalne również i to, że podopieczny ma także  swoje oczekiwania

i niekoniecznie będzie zachwycony każdą naszą formą działania, cokolwiek byśmy nie robili.

Z czasem wszystko się układa, opada niepotrzebne napięcie i wtedy zaczyna się prawdziwa przygoda z wolontariatem. Prawdziwi zapaleńcy są z nami już od lat, a nawet jeśli nie pełnią już tej funkcji regularnie, to nadal odwiedzają swoich podopiecznych, choćby raz na jakiś czas.

Napisała:Krystyna Pytel.

Na zdjęciu Alina.

Spotkanie wolontariuszy

25 maja mieliśmy niezwykłe spotkanie wolontariuszy. Pan Paweł Jarosz, nasz wolontariusz i jednocześnie podopieczny,  uświadamiał nam, jakie problemy musi pokonać wolontariusz osoby niewidomej – wiele ciekawych uwag z perspektywy osoby niewidomej zapadnie nam na długo w pamięć. Do tego niezwykle barwne i humorystyczne anegdoty z codziennych potyczek z życiem – życzliwy samarytanin spotkany na ulicy potrafi, jak się okazuje nieźle namieszać i wprowadzić chaos w uporządkowane „procedury” niewidomego !
Spotkanie dało nam kolejną okazję, żeby wyrazić uznanie wszystkim uczestnikom spotkania – dzięki Wam życie waszych podopiecznych nabiera kolorów 🙂nawet jeśli widzą te kolory tylko w wyobraźni, jak pan Paweł.

Współpraca ze szkołami-WOLONTARIAT AKCYJNY cz.6

Przedstawiamy kolejną szkołę, która współpracuje z nami w zakresie wolontariatu.
Uczniowie LO im. M. Kopernika – 22 osoby – wspierali zbiórkę w Auchan, Carrefour i pomagali w naszej siedzibie segregować żywność. Kilka osób z tej szkoły pomaga nam również na stałe, realizując wolontariat stały u starszych osób i korepetycje dla dzieciaków.
Wolontariatem w tej szkole zajmuje się Pani Anna Bączek.
Dziękujemy !

Współpraca ze szkołami-WOLONTARIAT AKCYJNY cz.5

Przedstawiamy LO im. S. Żeromskiego, szkołę, która wspomaga nas w przeprowadzaniu zbiórek żywności. Z ramienia szkoły współpracuje z nami Pani Joanna Janczyk, która osobiście współpracuje z nami od dawna i pełni również rolę koordynatora zbiórki, czyli nadzoruje zbiórkę w wyznaczonym sklepie. 13 osób z tej szkoły i Panią Joannę mogliście spotkać w sklepie Euro na rogu Łagodnej i Jutrzenki.
Dziękujemy !

 

Współpraca ze szkołami-WOLONTARIAT AKCYJNY cz.4

Prezentujemy LO im. A. Asnyka i Gimnazjum nr 2 jako dwie kolejne przyjazne nam w zakresie wolontariatu szkoły, tym razem z „naszego” osiedla.
35 osób z tych szkół mogliście spotkać w Tesco na Jutrzenki i w Auchan, bardzo chętnie wspomaga nas również kadra szkoły, w tym roku aż pięcioro osób z nauczycielskiego grona uczestniczyło w zbiórce żywności razem z uczniami.
Z ramienia szkoły wolontariatem zajmuje się Pani Magda Stajewska, która od lat osobiście bierze również udział jako wolontariusz.
Dziękujemy !